@ramone
"Korwinistycznie rzecz ujmując" miało oznaczać pewien skrót myślowy.
@t.herok
Sęk w tym, że to, co Ty w tej dyskusji nazywasz "kapitalizmem" niezupełnie jest spójnym, z góry wykoncypowanym systemem. Oznacza z grubsza każdy system opierający się na swobodzie zawierania umów i prawie własności. A to nie są założenia systemowe, tylko próba skodyfikowania podstawowych relacji międzyludzkich poprzez możliwą eliminację argumentu siły fizycznej.
Te dwie sprawy są w zasadzie wspólne dla wszelkich systemów, które nie są uznawane za utopijne bądź skrajne. Dotychczas wszystkie istniejące ustroje, które opierały się na radykalnej negacji któregoś z nich, nazywały się "totalitarne".
Obecnie, na początku XXI wieku, mamy tak, że żaden z dwóch w/w fundamentów nie jest traktowany w sposób absolutny w jakimkolwiek kraju, który uważamy za cywilizowany. Wydaje mi się, że ludzkość idzie właśnie w kierunku możliwie sensownego ograniczania każdego z nich, a spory ideowe dotyczą kierunków i/lub dalekości posunięcia tychże ograniczeń. I to jest dobre, bo lekcje z absolutyzacji bądź prób radykalnego zerwania z w/w dwójką zostały już przerobione i były bolesne.
"Korwinistycznie rzecz ujmując" miało oznaczać pewien skrót myślowy.
@t.herok
Sęk w tym, że to, co Ty w tej dyskusji nazywasz "kapitalizmem" niezupełnie jest spójnym, z góry wykoncypowanym systemem. Oznacza z grubsza każdy system opierający się na swobodzie zawierania umów i prawie własności. A to nie są założenia systemowe, tylko próba skodyfikowania podstawowych relacji międzyludzkich poprzez możliwą eliminację argumentu siły fizycznej.
Te dwie sprawy są w zasadzie wspólne dla wszelkich systemów, które nie są uznawane za utopijne bądź skrajne. Dotychczas wszystkie istniejące ustroje, które opierały się na radykalnej negacji któregoś z nich, nazywały się "totalitarne".
Obecnie, na początku XXI wieku, mamy tak, że żaden z dwóch w/w fundamentów nie jest traktowany w sposób absolutny w jakimkolwiek kraju, który uważamy za cywilizowany. Wydaje mi się, że ludzkość idzie właśnie w kierunku możliwie sensownego ograniczania każdego z nich, a spory ideowe dotyczą kierunków i/lub dalekości posunięcia tychże ograniczeń. I to jest dobre, bo lekcje z absolutyzacji bądź prób radykalnego zerwania z w/w dwójką zostały już przerobione i były bolesne.