@seweryn
"Prawdopodobnie nieumiarkowany patos a'la Waters. "
Ale on się tak skiepścił dopiero na etapie "The Wall". W "Wish You Were Here" jeszcze nie ma patosu. Tam jeszcze jest dystans, tam jest lajcik, tam jest żart ("Welcome To The Machine"!). Nawet w "The Wall" ten patos jeszcze widoczny jest tylko na poziomie oceny całego projektu, ale tak nie razi w każdej pojedynczej piosence (jak na "Final Cut").
"Prawdopodobnie nieumiarkowany patos a'la Waters. "
Ale on się tak skiepścił dopiero na etapie "The Wall". W "Wish You Were Here" jeszcze nie ma patosu. Tam jeszcze jest dystans, tam jest lajcik, tam jest żart ("Welcome To The Machine"!). Nawet w "The Wall" ten patos jeszcze widoczny jest tylko na poziomie oceny całego projektu, ale tak nie razi w każdej pojedynczej piosence (jak na "Final Cut").